Wpisy z tagiem: janusz korwin-mikke
piątek, 27 kwietnia 2012
Fot. Wikipedia.fr Bardzo dobrze wypadła również Polska Jest Najważniejsza - 3 proc. Być może platformerski elektorat szuka jakiejś konserwatywnej i niepisowskiej alternatywy. Dobrze też Kongres Nowej Prawicy - 2 proc. Wskazuje to na powolny wzrost poparcia dla partii Janusza Korwin-Mikkego. Na koniec dwa fajne linki. Po pierwsze - bardzo dobre opracowanie wyborów 1997 roku z szerokim uwzględnieniem planktonu politycznego. Jestem pod wrażeniem. Oraz list otwarty byłęgo już działacz SdPl, który opisuje upadek swojej expartii. A dla ciekawskich - PiS prawie zrównał się z PO - dzieli ich 1 proc. różnicy (30 i 29 proc.). SLD i Ruch Palikota po 11 proc. PSL - 7 proc. * * * Followuj autora bloga na TWITTERZE Zostań bloga FANEM NA FACEBOOKU Można komentować bez logowania. Plankton nie zna ograniczeń.
czwartek, 26 kwietnia 2012
Walka PiS z Solidarną Polską oraz problemy PO nieoczekiwanie wzmocniły Janusza Korwin-Mikkego i jego partię, która notuje 3 proc. poparcia. Sam JKM zaś 5 proc. Gdyby chciał poskromić swój język, przedstawił kilka ciekawych propozycji nienawiązujących do Hitlera czy gwałtów, to być może część elektoratu tych partii by się do niego przyłączyła. Otworzyło się dla niego okno, dzięki któremu może coś jeszcze zawojować przed emeryturą. Musi jednak chcieć i zacząć od razu szybko działać. Jednakże (lubię to słowo ostatnio) wyprzedzić go może... Jarosław Gowin. PO jest teraz trochę poturbowana. W dodatku koalicja łączenia skrzydeł od Rosatiego po Żalka zaczyna się rozłazić. Głośno już się mówi o krystalizującej się koalicji platformerskich konserwatystów, którym nie podobają się ustawy o in vitro, związkach partnerskich i napastliwe ataki na ministra sprawiedliwości. Mogą stanowić silną frakcję w PO. Według moich obliczeń twardych konserwatystów jest w partii co najmniej 15., miękkich dodatkowe 40-50. Gdyby atmosfera w PO stała się zbyt duszna gowinowcy mogliby również spokojnie odejść. Jednakże oznaczałoby to wcześniejsze wybory, gdyż rozpadłaby się koalicja. Ruch Palikota zapewne by nie wystarczył do zebrania 231 posłów. Wtedy w wyborach niezorganizowani postpowcy by polegli. Chyba, że jak pisze Rzepa związaliby się z poobijanym i uśpionym PJN-em. Jednakże to bardzo ryzykowne, a jak wiadomo konserwatyści bardzo nie lubią ryzyka. Czeka nas więc gnicie polskiej sceny politycznej przynajmniej do jesieni. Po drodze jest Euro 2012 i wakacje. Potem ferment powinien ruszyć polską scenę polityczną. Pytanie, czy wtedy królem będzie Gowin, Korwin, czy kto inny. O Gowinie pisze również Lewy Sierpowy * * * Followuj autora bloga na TWITTERZE Zostań bloga FANEM NA FACEBOOKU Można komentować bez logowania. Plankton nie zna ograniczeń.
niedziela, 15 kwietnia 2012
A z poważniejszych wiadomości: mieliśmy w weekend dwa ciekawe sondaże. Na 39 miesięcy przed wyborami prezydenckimi mamy pierwsze badanie preferencji w tym zakresie. Oczywiście pierwszy jest BK - 46 proc. Za nim daleko JK - 17 proc. Byłoby więcej, ale Zbigniew Ziobro niespodziewania zgarnął 10 proc. Obawiam się jednak, że będzie jak z Andrzejem Olechowskim - im bliżej wyborów, tym mniej wyborców. 5 proc. zaliczył Waldemar Pawlak - dużo za dużo, 4 proc. - Leszek Miller - szczerze mówiąc, jak na niego całkiem niezły wynik. Na końcu dwaj planktonowi kandydaci - Janusz Korwin-Mikke zdobył głosy 4 proc. badanych. To chyba jego najlepszy wynik ever. Jednak, w wyborach wystartuje również parę antyestablishmentowych kandydatów, którzy odbiorą my, jak zawsze głosy. Paweł Kowal może liczyć na 1 proc. To fajnie, że o nim wspominają. Mogliśmy również zapoznać się sondażem partyjnym. PiS ciągle goni PO. SLD prześcignął Ruch Palikota. Solidarnej Polsce urosła - ma 3 proc. Mam pewną teorię - notowania tej partii, bardzo powoli, ale jednak rosną. A na tę partię swój głos chcą oddać... prawicowi wyborcy-uciekinierzy z PO. KNP nadal tylko 1 proc. * * * Można komentować bez logowania. Plankton nie zna ograniczeń.
wtorek, 10 kwietnia 2012
Osobiście chętnie podpisałbym pierwszy z nich. Drugi uważam za szkodliwy, gdyż partie narażone byłyby na pokusę czerpania funduszy z nieetycznych źródeł. Trzeci projekt brzmi całkiem sensownie, ale gdy 8 mln ludzi przestanie płacić składki cały nasz system zawali się, jak domek z kart. Niestety nie pokazano projektów tych ustaw. Wątpię, czy one w ogóle istnieją. Czwarty rodzaj dokumentów do podpisu to... listy wyborcze. JKM tłumaczy, że w każdej chwili mogą być ogłoszone wybory, więc trzeba być przezornym. Chociaż ostatnio w koalicji panuje spokój, a do kampanii pół roku od poprzedniej, nikomu się nie śpieszy. Poza tym tych podpisów nie można w żaden sposób wykorzystać, bo nie ogłoszono jeszcze wyborów. Po co więc cała ta szopka? Najwyraźniej JKM widzi, że zwolennicy mu uciekają. Spora ich część wybiera popularnego teraz Palikota. Coraz więcej fanów go krytykuje, poza tym pojawiła się mała nadzieja, że jednak można coś przy PiS zdziałać. Trzeba więc ich jakoś zaaktywizować, znaleźć zajęcie. Szkoda jednak, że w taki bezsensowny sposób. Jest jeszcze jedna teoria: JKM pozazdrościł ostatnio innym partiom walki o reformę emerytalną i chciał się pochwalić swoimi działaniami. * * * Można komentować bez logowania. Plankton nie zna ograniczeń.
niedziela, 01 kwietnia 2012
Fot. Bulas/Wikipedia.pl Każdy, kto obserwuje od jakiegoś czasu polską politykę mógł być pewien, że JKM kiedyś dojdzie do najważniejszego stanowiska w kraju. Chociaż jego początki były niepozorne i przez wiele lat uchodził za polityka drugiego planu. W PRL-u działał w opozycji. W 1987 roku założył Stronnictwo Polityki Realnej, które zmieniła się potem w Unię Polityki Realnej. W pierwszych latach transformacji przeszedł taką samą drogę, co inni politycy prawicy. W 1991 roku jego mała partia dostała się do Sejmu, tylko dzięki nieobowiązywaniu progu wyborczego. W 1993 wypadł z politycznego obiegu w czasie rzezi prawicy. W 1995 roku próbował swoich sił w wyborach prezydenckich, z marnym skutkiem. Przed wyborami 1997 roku nie zgodził się przyłączyć do AWS, jednak w ostatniej chwili podjął decyzję o zawarciu koalicji z ROP-em. Dzięki temu on sam i jego 4 partyjnych kolegów weszło do Sejmu i założyło wkrótce koło parlamentarne UPR. JKM, jak go powszechnie nazywają zwolennicy, był jednym z największych krytyków rządów AWS-UW. Często żywiołowo przemawiał na sali sejmowej. W tamtym czasie zasłynął okupacją mównicy sejmowej, gdy posłowie AWS i UW nie zgodzili się przyjąć jego projektu ustawy o obniżeniu podatków. On sam w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" powiedział, że "ze względu na naszą małą siłę, trzeba było negocjować z większymi partiami. Musiałem się nauczyć wtedy koncyliacji i uzgadniania kompromisów. Gdyby nie to, do dziś byłbym planktonowym politykiem. O ile V kadencja Sejmu nauczyła mnie PR-u, IV kadencji przytemperowała moje kontrowersyjne wypowiedzi, to dzięki III mogłem z powodzeniem współpracować z innymi partiami". Swoją antyrządową postawą zaskarbił sobie sympatię Romana Giertycha. Zaprosił JKM-a do tworzenia Ligi Polskich Rodzin. UPR weszła do niej jako autonomiczna partia. Dzięki temu w 2001 roku znów miała swoje koło parlamentarne. Wkrótce dołączyli do nich inni uciekinierzy z LPR (Antoni Macierewicz), PO (Andrzej Balazs i jego SKL), a nawet PSL (Dobrosz, Pęk). JKM stanął na czele Federacyjnego Klubu Parlamentarnego Prawicy, z którego ramienia został członkiem komisji Rywina. Stał się jednym z trzech, obok Zbigniewa Ziobro z PiS i Jana Rokity z PO bohaterów tej komisji. W 2005 roku startował na prezydenta, a jego partia Platforma Janusza Korwin-Mikkego, z której list startowali politycy FKPP, do parlamentu. PJKM zdobyła 7 proc. głosów, co przełożyło się na 20 mandatów. Ogromny sukces PJKM wynikał z 3 czynników. Po pierwsze - z ogromnej popularności JKM-a, po obradach komisji Rywina. Po drugie - ze stworzenia federacji prawicowych partii: UPR, Partia Centrum, Ruch Patriotyczny, Dom Ojczysty. Po trzecie - z finansowego wsparcia, wyrzuconego z PO po konflikcie z Zytą Gilowską, konserwatywnego biznesmena - Janusza Palikota, który wkrótce stał się 2. osobą w PJKM. JKM w wyborach prezydenckich uzyskał 8 proc. głosów. W II turze poparł Donalda Tuska, dzięki czemu ten minimalną przewagą pokonał prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego. Niektórzy komentatorzy uznają, że tym ruchem uratował POPiS, który już wtedy szwankował. Gdyby PiS wygrało również wybory prezydenckie, Tusk nigdy by się nie zgodził na koalicję POPiS-u pod wodzą Kazimierza Marcinkiewicza. W Sejmie V kadencji FKPP był w opozycji. W kwietniu 2007 roku dołączyła do niego grupa Marka Jurka, której nie podobało się ignorowanie projektu ustawy delegalizującej aborcję przez PiS. Przejście grupy Jurka było przełomem dla partii JKM-a. Zmotywowało polityków FKPP do utworzenia jednolitej partii - Unii Nowej Prawicy - gdyż formuła luźnej federacji nie sprawdzała się już. Zwróciło to również uwagę Radia Maryja. Od tego czasu to nie LPR stała się oczkiem w głowie o. Tadeusza Rydzyka. Gdy minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oskarżył ministra sportu Mirosława Drzewieckiego o przekręty przy tworzeniu nowej ustawy hazardowej, rozpadł się POPiS. Prezydent Donald Tusk ogłosił nowe wybory. Polacy mieli dość ciągłych napięć w koalicji. O jej niepowodzenie oskarżyli PiS. Dzięki temu UNP przejęła część głosów PiS i w wyborach 2007 roku zdobyła 20 proc. poparcia, stając się drugą partią w Sejmie po PO - 38 proc., a przed PiS - 19 proc., LiD - 13 proc. i PSL - 9 proc. UNP była już główną partią opozycyjną wobec koalicji PO-PSL. Partia wzmocniła się w sondażach dzięki kłopotom rządowym wynikającym z kryzysu światowego oraz konfliktom wewnętrznym w LiD, która się wkrótce rozpadła i w PiS, gdzie po przegranych wyborach doszło do wojen między frakcjami. W wyborach prezydenckich 2010 roku JKM wszedł do drugiej tury i przegrał z ubiegającym się o druga kadencję Donaldem Tuskiem. Poparły go jednak wtedy wszystkie partie prawicowe. Ostatnie wybory 2011 roku, to wielki sukces UNP. Partia przyjęła na swoje listy rozłamowców z PiS, dzięki czemu przejęła połowę elektoratu tego pogrążonego w konflikcie i marazmie ugrupowania. Przed wyborami marszałek Sejmu Bronisław Komorowski zastąpił na stanowisku przewodniczącego PO i premiera Grzegorza Schetynę. Pozwoliło to Platformie odrobić straty i znów wygrać wybory. Zdobyła 35 proc. głosów i 180 mandatów. Jednak UNP była tuż, tuż. Zdobyła 32 proc. głosów, czyli 165 mandatów. PO musiała obok PSL-u - 8 proc. - 25 mandatów, dobrać do koalicji SLD - 14 proc. - 55 mandatów. 10 proc. głosów i 35 mandatów zdobyło PiS. Koalicja PO-SLD-PSL nie trwałą długo. Od razu została osłabiona odejściem 15-osobowej grupy Jarosława Gowina, niegodzącej się na alians z postkomunistami. Założyła wkrótce Partię Konserwatywno-Ludową. Potem przyszły kontrowersje związane z ACTA, reformą PKP i wreszcie przedłużeniem wieku emerytalnego. Po piątkowym głosowaniu, w którym przegłosowano referendum emerytalne zainicjowane przez PiS i Solidarność, przy cichym wsparciu UNP i... SLD, Bronisław Komorowski podał swój rząd do dymisji. JKM błyskawicznie zwołał przywódców 3 innych sejmowych partii i po 3-dobach negocjacji zawarto umowę koalicyjną. JKM zostaje premierem, a UNP obsadzi 10 z 19 ministerstw. Julia Pitera, długoletnia działaczka UPR i UNP zostanie pierwszą panią marszałek Sejmu w historii. Klubem parlamentarnym pokieruje śląski poseł UNP Tomasz Tomczykiewicz. Wicepremierem i ministrem skarbu państwa ma zostać Janusz Palikot, a ministrem gospodarki Przemysław Wipler. Prezydent Krakowa Stanisław Żółtek typowany jest na nowego ministra spraw wewnętrznych... PRIMA APRILIS:) * * * Można komentować bez logowania. Plankton nie zna ograniczeń.
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Mapa sceny politycznej
O blogu
Strony Partii
Zaprzyjaźnione strony
Tagi
Tweet
|