Wpisy z tagiem: andrzej olechowski

wtorek, 06 lipca 2010

Wczoraj mogliśmy się już zapoznać, co zostało z prawicy po wyborach prezydenckich. Przesuwając się względem wskazówek zegara dochodzimy dziś do centrum polskiej sceny politycznej.

Tutaj sytuacja podobna, jak na prawicy, gdzie dzieli i rządzi PiS. W tym przypadku jednak elektorat prawie całkowiecie został zagospodarowany przez PO. Nie udało się wydrzeć poparcia przez połączone siły Andrzeja Olechowskiego i Stronnictwa Demokratycznego. Wynik - 1,44 proc. - to poniżej oczekiwań kogokolwiek. Nawet największych wrogów.

VesuvaPlan Pawła Piskorskiego na powrót na scenę polityczną się nie udał. Olechowski nie zapewnił elektoratu, potencjalni sojusznicy uciekli: Partia Demokratyczna do PO, Zieloni 2004 i Partia Kobiet do SLD. W dodatku cały czas w Stronnictwie trwa cicha wojna i nie wiadomo, kto ostatecznie będzie górą. Trzeba od nowa kombinować.

Il. Zoltan Boros & Gabor Szikszai

PO udało się wprowadzić w swoją strefę wpływów Partię Demokratyczną. Zysk to zapewne te 0,5-1 proc. elektoratu i parę nazwisk. Wydaje się, że obie formacje nawiążą dłuższą współpracę, coś na kształ SLD-UP. Zapewne skończy się konsumpcją Demokratów.pl w zamian za parę

miejsc na listach wyborczych. Demokraci zapewne mają nadzieję, że wykroją dla siebie jakieś stronnictwo, wzmocnią lewą nogę PO? To może się jednak okazać niemożliwe, bo zakon KLD boi się konkurencji.

Jak mówimy o centrum warto wspomnieć o Partii Centrum, która przeewoluowała w Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe. Ono robiło zabiegi i w stronę Komorowskiego - poparło go i Kaczyńskiego - związany z partią Balazs występował w sztabie kandydata PiS. SKL jest w rozkroku, a mogłoby stworzyć "wiejską odnogę" PO. W PiS za duża konkurencja - Jurgiel i Mojzesowicz.

Wróć na stronę główną bloga


Share
czwartek, 24 czerwca 2010

Smutno było dziś oglądać siwego i bladego Andrzeja Olechowskiego, który jeszcze bardziej przypominał Gandalfa z "Władcy Pierścienia". Na konferencji prasowej z Pawłem Piskorskim ogłosił, że popierają w drugiej turze Bronisława Komorowskiego. Piskorski z kolei wyglądał trochę na wychudzonego. Wpakować kilka milionów w taki biznes może odebrać apetyt.

Olechowski zachował się jak dżentelmen. Mógł się obrazić i powiedzieć, że nikogo nie popiera. Mógł zaszyć się w domu i przy szklaneczce Jasia Wędrowniczka wspominać dni minionej chwały. Zrobił jednak, to co powinien i poparł kandydata, do którego mu bliżej. Sądzę, że jego wyborcy pójdą jego śladem i Komorowski zyska te 1,5 proc. poparcia.

Co dalej z nim i Stronnictwem Demokratycznym? Awans do I ligi na plecach Olechowskiego się nie udało. Runęła misterna budowla z kasy SD, uciekinierów z SdPl i Partii Demokratycznej, Olechowskiego i zdolności Piskorskiego, która miała wypchnąć to środowisko na wyżyny. Demokraci przytulili się do PO, SdPl poważnie rozbite, Zieloni 2004 i Partia Kobiet bliżej SLD. Piskorski i grupka skupionych z nim polityków nie dadzą sami rady. Nawet jakby Olechowski startował w wyborach.

Jeden z działaczy SD - Bogumił Kolamsiak - sugerowuje związek z PSL-em. Na podobnej zasadzie o jakiej kiedyś pisałem ws. koalicji Zieloni-PSL: ludowcy na wsi, SD w miastach i jest git. Może się zgodzą? Czemu nie. Według mnie, na razie mają całe wakacje, żeby przemyśleć swoją sytuację, bo jest kiepska. Może wy macie jakieś pomysły?

Wróć na stronę główną bloga


Share
wtorek, 22 czerwca 2010

Wynik planktonu smutno zaskakuje. Nasi kandydaci - oprócz Janusza Korwin-Mikkego - uzyskali znacznie mniej, niż się po nich spodziewano. Mniej niż 2 proc. to katastrofa i nie ma co się pocieszać, że przecież WP wypadł równie źle. Miał lepszy wynik niż Jarosław Kalinowski w 2005 roku. PSL jakoś po tamtych wyborach nie straciło pozycji.

Nie mam zamiaru powtarzać znanych frazesów: brak ludzi, struktur, pieniędzy, nieprzychylność mediów (a muszą być przychylne?) i ogólnie nierówność wobec grubej czwórki. To prawda, ale czy dyskusjami na blogu można to zmienić? Raczej nie. Dlatego zwrócę uwagę na jedną, czysto teoretyczną, rzecz, której nauczyłem się na ostatni egzamin w SGH: przewagę konkurenycjną.

Na rynku wygrywa zawsze produkt, który oferuje jakąś unikalną wartość albo kilka wartości. Podobnie jest w relacjach damsko-męskich. W tych wyborach prezydenckich, żaden z tej piątki planktonowych kandydató, nie pokazał w żaden sposób, że a) jest lepszy od innych, b) ma coś do zaoferowanie, czego nie mają inni, c) ma jakąś spójną wizję rządzenia. Nic ich nie czyniło lepszych od kandydatów grubej czwórki.

Zacznijmy od końca: Kornel Morawiecki. Jedyne, co zapamiętałem z jego kampanii to, to że "tak dalej być nie może" i "trzeba skończyć z okrągłym stołem". Nie udało się w latach 90' to miało 20 lat później?

Bogusław Ziętek - miał kilka ciekawych pomysłów: umowy o pracę, bloki itp. Jednak takie rzeczy nie wzruszają wyborców, bo są zbyt szczegółowe i nie kojarzą się z działalnością prezydenta. Pomysł na kampanię dobry, ale na wybory parlamentarne. Poza tym bardziej lewicowy w tych wyborach wydawał się być GN - choćby sprawy socjalne i światopoglądowe.

Marek Jurek - od razu ustawił się na twardą prawicę, co mu ograniczyło elektorat. Postawił najbardziej na sprawy wiary. W co drugiej wypowiedzi: "Chrześcijaństwo". Ale ile elektoratu w Polsce jest na to wrażliwe? Może z 10-15 proc. z czego większość to dusze O. Tadeusza Rydzyka. "Przewaga konkurencyjna" była, ale nie do wykorzystania. To jakby stworzyć konkurencje Coca-Coli w wersji premium.

Andrzej Lepper - był typowym "Generic Politician". Nie przedstawił żadnych nowych, ciekawych, nowatorskich poglądów przez to upodobnił się do innych kandydatów i zlał z kampanijnym tłem. Jakby go nie było, to nikt by tego nie zauważył.

Andrzej Olechowski - moja wielka nadzieja obok Marka Jurka. Liczyłem, że ich wyniki będą odskocznią do sukcesów ich partii. Wyszły z tego nici. Olechowski pokazywał, że "jest" i że może być prezydentem. Jakby to miało wszystko załatwić i przekonać ludzi. Tak na prawdę nie było widać, żeby różnił się czymkolwiek od Komorowskiego.

Wróć na stronę główną bloga


Share
poniedziałek, 21 czerwca 2010

Wybuch

Ten wpis miał się pojawić w czwartek lub piątek - oczywiście z innym tytułem. Niestety, jak już wiecie, nie było mu to dane.

Nie chciałem kusić się o przewidywanie wyników, bo prawie na pewno bym nie zgadł, a same spekulacje coraz mniej mnie bawią. Zwłaszcza, że skończyło się, tak jak skończyło. I żadne irracjonalne oskarżenia Korwinowców o fałszerstwa tego nie zmienią.

Wpis miał dotyczyć tego, jakie poparcie uzyskane przez poszczególnych kandydatów uznałbym za sukces. Więc teraz to napiszę i od razu zweryfikujemy. Zaczniemy od najambitniejszego.

1. Andrzej Olechowski - sukcesem byłoby kilkanaście procent. Na tyle liczył on i Stronnictwo Demokratyczne. Dzięki takiemu wynikowi mógłby wprowadzić to środowisko do samorządów i może i Sejmu. A tak jest najgorsza porażka, w tych wyborach. Wykonał planw 10 proc...

Dlaczego tak się stało? Z trzech głównych powodów: Olechowski przespał 10 lat i już nikt o nim nie pamięteł, uległ złudzeniu, że wepchnie się między GN i BK oraz chyba najważniejszy powód: jego kampania nie miała sensu. Żadnej myśli przewodniej, wielkich wydarzeń, symboli. Nic. Nie pomógł mu też rewelacyjny Napieralski, który odebrał mu te 4-5 proc.

2. Andrzej Lepper sukces - 5 proc. Lider Samoobrony ma chrapkę, żeby wrócić do polityki. Niestety nie chce się pogodzić, że jego czas się skończył. Start miał być rozgrzewką przed wyborami samorządowymi, a wyszła zadyszka. Lepper nie ma struktur, ludzi, ani pieniędzy. Sam się żalił, że chciał wydać 200 tys. na kampanię (kilka proc. dopószczalnej kwoty), ale nawet połowy tego ponoć nie miał. Wynik wyszedł więc trzy razy mniejszy i Samoobrona już nie wróci.

3. Marek Jurek - sukces - ponad 2 proc. Dlaczego tyle? Bo to by oznaczało, że buduje stały elektorat i coś z tej Prawicy Rzeczypospolitej by wyszło. Utrzymał poparcie z eurowyborów. Niestety wynik dwa razy gorszy. Wyborcy woleli JK. Jurek miałe ten sam problem, co Olechowski - nie miał pomysłu na kampanię. Chociaż było parę przebłysków - komitet społeczny, Dorn. Za późno trochę skupił się na lewicy. Może coś by z tego wyszło...

4. Janusz Korwin-Mikke - sukces - powyżej 1 proc. W każdych kolejnych wyborach partie JKM-a dostawały coraz mniej głosów. Ostatnio - 1,1 proc. Sukcesem byłoby powstrzymanie tej tendencji, co się na szczęście udało. JKM jako jedyny z planktonowych kandydatów nie przegrał tych wyborów. Wynik - 2,5 proc., 4 miejsce, to relatywnie "coś". Głosowało na niego prawie 400 tys. osób. Co będzie teraz zobaczymy. Od razu hamuje wszystkie hurraoptymistyczne zapowiedzi WiP-owców. Trudno wynik prezydencki przekuć na samorządowy i parlamentarny, bo kto w ich partii jest jeszcze znany, czy choć rozpoznawalny?

5. Bogusław Ziętek - sukces - dobić do 1 proc. Polskiej Partii Pracy nie udało się nigdy zdobyć więcej niż 0,99 proc. poparcia. Mogłaby w tych wyborach przekorczyć Rubikon. Nie udało się, a wynik bardzo fatalny. Dobra wiadomość ze Śląska i te 20 proc. oddane na Zbigniewa Zdónka.

6. Kornel Morawiecki - sukces - zebrać 100 000 głosów. Morawiecki miał najgorszy punkt wyjścia - praktycznie bez wsparcia. Polityk z niego też jest nijaki. Ni to prawicowiec, ni to lewicowiec. Można być porządnym człowiekiem, ale niekoniecznie skutecznym. Wynik poniżej oczekiwań...

A tu wyniki z mojej komisji

Wróć na stronę główną bloga


Share
piątek, 11 czerwca 2010

Dziś jeszcze bardziej polubiłem Andrzeja Olechowskiego i to z trzech powodów. Po pierwsze utarł nosa TVP i zarządał, żeby go wpuszczono na niedzielną debatę. Skoro nie będzie Komorowskiego, to logicznym jest, że on jako teoretycznie 5. kandydat, powinien tam być. Jak śpiewał Kaliber 44, "Lepiej jak jest więcej".

Niestety mendy z TVP się nie zgodziły. Daleko mi do teorii spiskowych, ale być może coś w tym jest, że Napieralski jak wody święconej boi się Olechowskiego, który może mu odebrać ten z trudem zdobyty procent lub dwa młodego elektoratu. Zapewne pokonałby go merytorczynie, tak samo jak JK. Z "terminatorem" byłoby gorzej...

Druga sprawa to, to zdjęcie. Lubię piwo, kocham Mundial, więc jak bym mógł go nie polubić Olechowskiego. Zwłaszcza że z ta panią na pierwszym planie studiowałem:).

A teraz coś o sondażu OBOP-u dla TVP Info. JK zbliża się szybkim krokiem do BK, więc w drugiej turze będzie trzeba zyskać wsparcie innych kandydatów. Nawet jak GN odda swoje poparcie marszałkowi, to wszystko będzie zależeć od Andrzeja Olechowskiego - bo w sondażu ma 5 proc. - i to on może przechylić szale na jego korzyść. Pozostała piątka i pewnie Pawlak polecą głosować na Kaczyńskiego, a to razem 45 proc. O ile oczywiście ten zaskakujący sondaż jest prawdziwy. To trzeci powód.

Wróć na stronę główną bloga


Share
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...



  • Kontakt, opinie, komentarze, kpiny,
    drwiny, gratulacja oraz poważne
    oferty matrymonialne;) można
    wysyłać pod ten adres:
    planktonpolityczny@o2.pl

    • Blogi Polityczne