Menu

PLANKTON POLITYCZNY

Przełom w 100-letniej historii polskiej demokracji

planktonpolityczny

Republikanie_logo_nowe_150pxW piątek powstało koło "Republikanie". Należą do niej trzy panie, które dostały się do Sejmu z list Pawła Kukiza - Magdalena Błeńska, Anna Siarkowska, Małgorzata Janowska. Posłanki chcą być konserwatywne w sferze światopoglądowej i liberalne gospodarczo. Wszystko wskazuje na to, że będą kolejną małym satelitą PiS. Wszak Siarkowska i Błeńska brały udział w niesławnym głosowaniem w Sali Kolumnowej.

Na razie mówią, że nie chcą zakładać partii. To dobra decyzja, bo podobnych ugrupowań w Sejmie i poza nim jest pełno. Zawsze mogą którąś wzmocnić: albo koalicyjną Polskę Razem, albo silną w terenie, ale poza Sejmem Wolność. Nie sądzę, by bliżej związały się z jakimś odłamem "Republikanów" krążących między Wiplerem a Gowinem. Są za to aktywne w Stowarzyszeniu Republikanie RP i sejmowym Klubie Republikańskim. W tym drugim bycie zasiadają również dwaj inni posłowie Kukiza'15 Józef Brynkus i Tomasz Jaskóła. Oni jednak na razie nie rozstają się z Kukizem.

Co do "frakcyjności" trzech pań, to Janowska należała do JOWowców. Siarkowska związana była kiedyś z LPR i Narodowcami. Dziwiłem się, że nie przystąpiła do Winnickiego. Z kolei Błeńska należała do kolibrów i zmielonych.

Po odejściu 2 pań (Janowska nie była nigdy w klubie), klub Kukiz'15 liczy 33 posłów (stracił 9), tylko o 2 więcej niż Nowoczesna. Jednak ani w sondażach, ani w terenie nie widać osłabienia. Można nawet domniemywać, że odejście frakcyjnych posłów (narodowych, czy republikanów) paradoksalnie wzmocni jedność samego klubu.

Ps. To będzie pierwsze koło parlamentarne w historii Polski, w którym są same kobiety

 

Kto będzie nowym prezydentem Francji i dlaczego nie Le Pen

planktonpolityczny

Zapewne każdy w Polsce wie, że w wyborach prezydenckich we Francji kandyduje prawicowo-populistyczna kandydatka - Marine Le Pen, liderka Frontu Narodowego. Każdy słyszał, że prowadzi w sondażach (25%). Mało jednak osób zdaje sobie sprawę, że to pozorny sukces.

Lewicowych kandydatów w wyborach jest aż 5 i w sumie cieszą się 27-procentowym poparciem. Natomiast 2 kandydatów konserwatywnej prawicy ma 23 proc. poparcia. I tutaj dochodzimy do ciekawej sytuacji. W centrum pojawiło się dużo wolnego miejsca. Rok temu pojawił się charyzmatyczny lider socjalliberałów (w Polsce przedstawicielką tego nurtu była Unia Wolności, a potem Partia Demokratyczna) Emmanuel Macron.

Macron początkowo należał do prawicowego-liberalnego skrzydła Partii Socjalistycznej. Rok temu zdecydował się odejść z tej formacji zakładając ugrupowanie: Naprzód! Przestraszona wzrostem radykalizmów z obu krańców sceny politycznej klasa średnia i wielkomiejska masowo go poparła i teraz cieszy się ponad 20-proc. poparciem. Jeśli stary lider centrystów François Bayrou poprze Macrona, ten zacznie prowadzić w sondażach. Wszystko wyjaśni się w połowie lutego.

Konserwatyści tracą elektorat zarówno na rzecz Frontu Narodowego, jak i Naprzód!. Z kolei lewica jest mocno rozbita. Wygląda na to, że po raz pierwszy od 1931 r. głównymi kandydatami do prezydentury nie będzie, ani socjalista, ani konserwatysta. A II runda to już formalność. Macron w sondażach wygrywa 60-65:40-35.

Na nieszczęście dla Macrona specyficzny system dwublokowy w wyborach do francuskiego parlamentu promuje socjalistów i konserwatystów. Jego Naprzód! może uzyskać najwyżej 10-20 proc. mandatów.

PS. Podobne ruchy, jak Naprzód! osiągnęły sukces w innych europejskich krajach: Nowoczesna w Polsce, Ciudadanos (14% w Hiszpanii), Potami (6% w Grecji).

 

 

 

Przypadki Kazimierza Michała Ujazdowskiego

planktonpolityczny

Kazimierz_UjazdowskiJutro popularny KMU wyda oświadczenie. Media sugerują, że odejdzie z PiS. Jeśli tak się stanie, to będzie mocny cios dla partii rządzącej. Nie tylko stracą bardzo merytorycznego i w miarę rozpoznawalnego polityka, ale w dobie kryzysu ostatnich dni, będzie to PR-owsko bardzo źle wyglądało. Zapewne KMU skrytykuje ostro PiS, a głosy z wewnątrz mają wielokrotnie silniejszą moc niż z zewnątrz. Dla opozycji będzie to wcześniejszy gwiazdkowy prezent. Podobno też w partii Kaczyńskiego narasta niezadowolenie, a ruch KMU może ich bardziej ośmielić. A przewagę nad opozycją mają niewielką.

Odejście z partii nie będzie w przypadku Ujazdowskiego jakimś problemem. Jako jeden z niewielu polityków nie-liderów partii ma mocny grunt. Pochodzi ze sławnej prawniczej rodziny. Jest doktorem prawa, publicystą, autorem wielu książek. 2 razy był ministrem, przez prawie 20 lat posłem, obecnie jeszcze 3 lata będzie europosłem. Poradzi sobie w planktonowym świecie. W dodatku ma silny elektorat we Wrocławiu, skąd jest wybierany na posła od lat.  

Poza tym Ujazdowski zawsze chodził własnym, konserwatywnymi ścieżkami. Jest jednym z ostatnich prawdziwych konserwatystów w polskiej polityce. W latach 80. działał w podziemiu, by potem przystąpić do Unii Demokratycznej. Był w jej prawym skrzydle. Po odwołaniu rządu Jana Olszewskiego odszedł z partii tworząc m.in. z Aleksandrem Hallem, Arkadiuszem Rybickim, czy Pawłem Zalewskim - Partię Konserwatywną. W 1993 r. ugrupowanie to zawiązało koalicję z ZChN, ale do Sejmu nie weszło.

W 1994 r. Ujazdowski odszedł z partii sprzeciwiając się ewentualnemu aliansowi z późniejszą Unią Wolności. Wtedy to był najważniejszy ośrodek jednoczenia obozu postsolidarnościowego. KMU założył Koalicję Konserwatywną. Brała udział we wszystkich inicjatywach zjednoczenia prawicy, dołączając w końcu do SK-L i  AWS. Ujazdowski został posłem, a w 2000 r. ministrem kultury i sztuki.

Wtedy też zdecydował się na kolejne odejście. SK-L dołączał do Donalda Tuska, Macieja Płażyńskiego i Andrzeja Olechowskiego, Ujazdowski z kolegami wolał połączyć się z częścią ZChN pod przywództwem Marka Jurka tworząc Przymierze Prawicy (KMU był jego liderem). Ugrupowanie to działało tylko rok, wchodząc w skład PiS. Od 2001 r. KMU był członkiem posłem PiS, od 2002 r. wiceprezesem. W 2005 r. został ponownie ministrem. Nie miał jednak silnej pozycji w partii ani zaplecza. Zakon PC, Ziobryści, a nawet muzealnicy mieli większe wpływy. On należał do frakcji "mazgajów".

Po klęsce PiS w 2007 r. był jednym z malkontentów. Po wewnątrzpartyjnej awanturze odszedł z ugrupowania tworząc nieudaną Polskę Plus. Była nadzieję umiarkowanych konserwatystów, ale nie zdobyła żadnego poparcia. KMU wrócił do PiS po katastrofie smoleńskiej i był karnym członkiem przez kolejne 5 lat. No i rok temu się zaczęło, od konfliktu o Trybunał Konstytucyjny. Jako jedyny przedstawiciel PiS krytykował niektóre posunięcia partii. Znając jego dotychczasową karierę, nie robi tego dla poklasku, musi mieć powody.

Jutro - w poniedziałek 19.12 - ma wygłosić oświadczenie. Nie wiadomo, co zrobi. Wiadomo jednak, że to zapewne będzie bolesne dla PiS.

© PLANKTON POLITYCZNY
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci