Menu

PLANKTON POLITYCZNY

Z dużej chmury mały deszcz

planktonpolityczny

Kukiz'15 w ostatnich tygodniach był brutalnie atakowane z prawej strony sceny politycznej. Wystarczyło, że klub zagłosował tak jak cała opozycja i stał się "targowicą". Poprzednie tarcia w klubie opisałem - odeszły dwie osoby. Teraz pęknięcie miało miejsce po stronie Ruchu Narodowego. Nagle pojawiło się nagranie, jak Kukiz bardzo ostro wypowiada się od A. Zawiszy. No i Narodowcy mieli pretekst, żeby wyjść i stworzyć własną frakcję w Sejmie. O tym mówiło się od dawna. Skończył się na wyjściu jednego Roberta Winnickiego. Co poszło nie tak?

Ruch Narodowy wchodził z Kukizem do Sejmu jako najtrwalszy i najbardziej zorganizowany fragment nowego klubu. Pisało się, że ma tam nawet 10 przedstawicieli, czyli 1/4. Jednak już wtedy RN był osłabiony. Odeszli ludzie z ONR-u, Marian Kowalski, a ponoć cześć działaczy z MW zaprzestało działalności polityczne. Organizacja została na trwałe osłabiona. 

W Sejmie nie udało się rozpropagować działalności RN. Był traktowany jako przystawka Kukiza, mimo "niepodległościowej" retoryki działaczy. Posłowie wsiąkli w Kukiza, nie reklamowali RN jako takiego. Krzysztof Bosak twierdził w wywiadzie, że Narodowcy byli sekowani w klubie. Dodatkowo samo posłowie dystansowali od RN.

Ta niechęć do odchodzenia z klubu wiąże się zapewne z tym, że Ruch Narodowy nigdy nie osiągnął żadnego sukcesu wyborczego i zapewne nigdy nie osiągnie. Więcej osób przychodziło na pierwsze Marsze Niepodległości, niż głosowało na tę partię. Dodajmy do tego rozłamy i wychodzi nam, że bezpieczniej jest na tratwie z Kukizem niż z Ruchem Narodowym.

Na froncie z Kukizem

planktonpolityczny

Czwartkowe głosowanie i zamieszanie powstałe po tym, pokazują, że Kukiz'15 powoli ale wyraźnie zwraca się w stronę opozycji. Początkowo wydawało się, że będzie cichym, lojalnym partnerem PiS. Obie formacje miały podobne cele i wspólnego wroga. Dodatkowo wewnątrz klubu, jak i wśród samych wyborców Kukiza'15, było wielu fanów "Dobrej Zmiany". Jednak PiS jest już establishmentem, a Kukiz nie ma nic ze wspierania partii Jarosława Kaczyńskiego, która nie realizuje jego postulatów. Dlatego musiało dojść do przesilenia i przewrotu sojuszów.

Wielu posłów Kukiza przejawiało nad wyraz dużą sympatię do PiS. Dlatego, gdy nastąpiło wyraźne opowiedzenie się Kukzia po stronie opozycji musiało coś pęknąć. W ten sposób klub stracił dwóch kolejnych posłów. Kornel Morawiecki, jeden z rozłamowców, już zapowiedział budowanie nowej formacji, więc możliwe są kolejne transfery. Dziwią mnie przy tym dwie rzeczy.

Pierwsza to wiara, że poza Kukizem rozłamowcy mają szansę na polityczną przyszłość. Według sondaży, Kukiz'15 może teraz wprowadzić do Sejmu 60 posłów. Dużo więcej niż w 2015 r. PiS natomiast nie powtórzy wyniku sprzed pół roku. Miejsc dla ludzi spoza partii może zabraknąć. Poza tym posłowie K'15 weszli do Sejmu na fali zachwytu nad liderem. Sami nie przekroczyliby 1 proc. Bezpieczniej było pozostać przy dawnym liderze.

Druga to wielkie pokłady kalizmu. Kukiz ma swoich ludzi i wie, co ma robić. Jest w opozycji do nowego establishmentu - PiS. Taka jest jego pozycja na scenie politycznej. Nazywanie zdradą jego wspólnych działań z .N czy PO jest bezzasadne. Trudno od niego wymagać, by firmował działania polityczne PiS nic z tego nie mając. Ba, często naśladują błędy poprzednich ekip.

W ten sposób powoli otwiera się nowy front walki rządu z opozycją. Kukiz jest nadto bardzo niewygodnym przeciwnikiem. Nie można go zaszufladkować do liberałów czy lewicowców. Zajmuje podobne miejsce na scenie politycznej, co PiS. Cieszy się poparciem podobnych grup ludzi. Walka z nim może być bardzo niezrozumiała dla elektoratu partii rządzącej. Nie mówiąc już o tym, że mogą następować transfery wyborców między oboma partiami. Gdy Kukiz punktuje PiS, być może odbiera mu elektorat. To moim zdaniem odpowiada za ostatnie wzrosty notowań Kukiza. Dla rządu to ogromne niebezpieczeństwo, o poziom wyżej od starej opozycji.

Wiosenne ożywienie

planktonpolityczny

Dawno mnie tu nie było, ale wiadomo, końcówki kwartałów zawsze są trudne. Zaczynamy od najnowszych wieści. Dziś obyły się w wielu miastach Polski manifestacje przeciw planowanemu projektowi ustawy antyaborcyjnej. Manifestacje były spontaniczne, ale ludzie zbierali się pod Egidą Partii Razem, która "wyraźnie wygrał ten tydzień". Pokazała się jako partia, która nie boi się poruszać kwestii światopoglądowych i ostro recenzować rządu. Plus jest w tym bardzo autentyczne. Ostatnio zyskała trochę w sondażach, teraz może być lepiej.

To był pierwszy raz od wielu lat, gdy to lewica inicjowała kierunek wydarzeń politycznych. Na razie na jeden weekend, ale zawsze. Kolejna wojna aborcyjna w Polsce może przysporzyć Razem zwolenników. Ogromna większość Polaków jest za zachowaniem obecnego status quo, a nawet za lekką liberalizacją. Razem więc pozycjonuje się po jednym biegunie sporu i to na tym popularniejszym. PiS jest po drugim, reszta partii przespała całą sytuację. Tutaj dopisek: głos zabrała Partia Demokratyczna.

Gorzej idzie Platformie, która straciła Dolny Śląsk, gdzie działacze popierający alians z Rafałem Dutkiewiczem opuścili partię i odebrali PO władzę w tej części kraju. Podobny rozłam ma miejsce również w Małopolsce. Z kolei Radio ZET podawało, że jest grupa posłów, która chce opuścić partię, w tym Nitras, Protasiewicz, czy nawet Niesiołowski. Wszystko to jest skutkiem umacniania się władzy Grzegorza Schetyny. Ani KOD, ani Nowoczesna raczej nie będzie chciała związać się z rozłamowcami z PO. Będą musieli więc stworzyć coś własnego. Na razie jednak nie widzę miejsca na scenie politycznej. Choć z chęcią powitam nowy plankton.

Sam Schetyna musi uważać. Może przemodelować partię na swoją modłę, ale rozłamy, wbrew temu co twierdzi JKM, nie wzmacniają ugrupowania. SLD pozbył się wielu polityków w latach 2004-2015 i gdzie jest teraz? Jeśli chce utrzymać ugrupowanie i rozwijać jego siły musi pójść na jakiś kompromis.

Z innych wieści spisanych przez Pawmaka.

- Obecny stan w sejmikach wojewódzkich

- Stara radykalna lewica zawiązała porozumienie

- Zarejestrowano 2 nowe partię: populistyczne Godne Życie i Republikanów RP

Wybory na Słowacji

planktonpolityczny

W sobotę odbyły się wybory na Słowacji - tego państwa od serowych kotletów, Tatra Tea i "Hostelu". Oczywiście żartuje, ale znałem kiedyś pewnego Czecha, który uważał, że Słowacja to zbuntowania prowincja Czech. Niemniej,  wczoraj odbyły się tam wybory parlamentarne. Jak zapewne wiecie prawie większość okresu od "aksamitnej rewolucji" rządzili populiści. Najpierw podchodzącą pod autorytaryzm władze sprawował Meciar. Prawicy udało się go odsunąć od władzy w 1998 r. i ostro wzięli się za reformy, które stały się podstawą dobrobytu państwa. W 2006 r. ster rządów przejął populistyczny i lewicowy Smer. Sprawuje władze do dziś, z 2-letnią przerwą na skompromitowane rządy rozbitej prawicy prawicy.

W 2012 r. Smer miał bezwzględną większość, dziś okazało się, że zdobył zaledwie 49 ze 150 miejsc. Musi szukać koalicjanta. Dlaczego tak się stało? Nie jestem żadnym ekspertem ws. Słowacji, ale czytałem, że o ile gospodarczo kraj się rozwija, to samo państwo jest w fatalnym stanie. Kraj ma problem z korupcją, której nie daje się wyplenić, a nawet zamiata pod dywan. Problemem jest też słaba jakość usług publicznych no i imigranci. Słowacy to mało liczny naród i może się on obawiać napływu obcych.

Dwa kolejne miejsca, odpowiednio 21 i 19 mandatów zdobyły partie prawicy: SAS i Zwykli Obywatele. Obie partie można porównać do PO i PiS z 2003 r. Kiedyś nawet tworzyły koalicję. 4. o 5. miejsce zajęła skrajna prawica. SNS uzyskała 15 mandatów. Partia ta to odpowiednik naszej rozbitej endecji z lat 90. Kiedyś była nawet w koalicji ze Smerem. Teraz po 4-letniej przerwie na zielonej trawce, ponoć są już bardziej umiarkowani. Pod piętach depcze im skrajnie prawicowa i neofaszystowska "Partia Ludowa - Nasza Słowacja" z 14 mandatami. To słowacki odpowiednik Złotego Świtu. Bardzo nieprzyjemna partia.

Kolejna partia to "Rodzina" - chyba tak to się tłumaczy. Nowa, centrowa partia, o której mało wiadomo. Ma 11 posłów. Tyle samo ma mniejszość węgierska. Stawkę zamyka chadecka Sieć z 10 mandatami. Ta ostania partia to rozłamowcy z Ruchu Chrześcijańskich Demokratów - starej prawicowej partii. Ugrupowanie to startowało w wyborach od 1990 r., 4 razy była w rządzie, w tym roku zabrakło kilku tysięcy głosów by przebić próg... Z politycznego krajobrazu zniknęła też inna stara chadecka partia: Unia Chrześcijańska - Partia Demokratyczna. Rozpadała się już po nieudanych wyborach 2012 r.

Co teraz będzie? Smer ma najwięcej posłów, więc jako pierwsza będzie układała koalicję. Najprościej będzie z SAS-em i Rodziną lub Węgrami. Może też powstać wielka liberalno-konserwatywno-narodowa koalicja, składająca się z 5 partii bez Węgrów, Smeru i neofaszystów, ale będą mieli tylko 1 mandat przewagi. Jedno co wiemy, to to, że na pewno będzie ciekawie.

 

© PLANKTON POLITYCZNY
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci