BLOG O POLITYCE I MAŁYCH PARTIACH POLITYCZNYCH
poniedziałek, 28 lipca 2014

Bloki wyborcze - to wyrażenie będzie robiło furorę na jesieni. Prawica już się w miarę zbiła w jeden duży blok pod wodzą PiS-u. Dookoła niego zostały już tylko Ruch Narodowy i KNP oraz część PO i PSL. Szansa na wyjęcie elektoratu przez PiS pozostała tylko w przypadku partii koalicyjnych. KNP i RN zbyt różnią się od PiS, by prostymi środkami przejąć ich wyborców.

Lewica od dekady krąży w okolicach 20 proc. (SLD, cześć Samoobrony, SdPl, PD, Zieloni, PdP, PPP, Ruch Palikota itp.). Nie może przebić tej bariery, bo PO zawładnęła elektoratem centrowym i w ogromnej mierzę elektoratem centrolewicowym. A ci co uciekają od PO, albo nie głosują, albo zwracają się ku prawicy. PiS ma przecież prosocjalny program, a i przejmuje elektorat obrotowy.

Jakąś szansą na zaistnienie mogło być powielenie sztuczki Kaczyńskiego i połączenie lewicy pod berłem SLD. W tej chwili mamy w tej części sceny politycznej duże zamieszanie. Jest Sojusz w stagnacji, upadające Twój Ruch, dość słabi Zieloni budujący sobie jako-taką pozycję oraz sieroty po Europie Plus oraz Liberałowie i Demokraci.

Kilka tygodni temu nastąpiło małe trzęsienie ziemi, bo SLD zaczął rozmawiać z Twoim Ruchem. Jednak wszystko wskazuje na to, że nic z tego nie wyjdzie. Ponoć opór postkomunistycznego betonu jest zbyt duży. A upadająca partia Palikota ma bardzo słabą pozycję przetargową. Partia mu się sypie, jak choinka na Trzech Króli.

Rozumiem dylemat SLD. Próg przekroczą wszędzie, więc po co mają brać spadochroniarzy, zwłaszcza, że mają klika mniejszych partii (UP, KPEiR) do wykarmienia. Z drugiej strony Twój Ruch cały czas jest w stanie urywać SLD kilka procent, a przy wyższym realnym progu wyborczym w wyborach samorządowych (do mandatu trzeba nie formalnych 5 proc., ale nawet 10 proc.) może to być kluczowe dla zdobycia mandatów, a w perspektywie i większej zdolności koalicyjnej.

Ponoć, jak podaje Polityka Warszawska, koalicja Ryszarda Kalisza ma za zadanie ułatwić mu powrót do SLD. Kalisz zebrał obok siebie dawnych renegatów z Europy Plus - SdPl i Unię Lewicy. Obie partie nie mają ani większego znaczenia, ani struktur. Sądzę, że pozostały tylko władze i kilkudziesięciu działaczy. Razem Kalisz mógł zebrać może z setkę aktywnych członków. Cena dla Sojuszu nie jest wygórowana, kilka-kilkanaście miejsc na listach wyborczych, a odzyskują znanego polityka i likwidują małą, ale zawsze konkurencję dla swojej partii. W dodatku odbierają Palikotowi potencjalnego sojusznika.

Zieloni są leprechaun w stosunku do większej konkurencji, ale dzięki przejęciu Anny Grodzkiej przeżywają mały renesans. Ponoć ich liczba w ostatnim czasie się podwoiła i mają ponad 500 członków, a to przy dynamicznej partii jest jakiś potencjał. Ja z kolei odradziłbym im wiązanie się z mainstreamową lewicą, bo zatracą swój największy potencjał, czyli świeżość i nowolewicowy program. Polska jest na niego jeszcze nie gotowa, ale największe miasta, może, może...

Zostaje nam jeszcze najciekawszy fragment układanki, czyli prawica lewicy. Cieszy mnie, że Partia Demokratyczna wystawia kandydata w wyborach uzupełniających do Senatu. Chociaż moim zdaniem może to być premia, za to, że ów kandydat został sekretarzem generalnym partii. Z kolei w Stronnictwie Demokratycznym cisza. Znając zdolności Pawła Piskorskiego, jeśli mu będzie się chciało, to może jeszcze przed końcem kadencji wyciągnąć liberalne skrzydło Palikotowców, zebrać się z Demokratami i wystawić jakiś centrowy komitet wyborczy w wyborach parlamentarnych.

Konkludując, lewica dla swojego dobra powinna się zebrać w jeden blok wyborczy, na wzór Włoch, gdzie grupują się komuniści, aż po radykałów. Tak się jednak nie stanie. Przynajmniej nie w tym roku. Ja z ciekawością, czekam na ruchy w centrum, bo od powstania PO jest tam sezon ogórkowy z jednym wyjątkiem - rozkwitem UW w 2004 roku.

PLANKTONOWI KANDYDACI W EUROWYBORACH

FACEBOOKOWY PROFIL BLOGA

SPIS PARTII

 



piątek, 25 lipca 2014

SherryWróciłem już z urlopu, więc mogę nadrobić planktonowe zaległości. Zaczynam od najważniejszego wydarzenia w twardej polityce od czasu eurowyborów, czyli zjednoczeniu prawicy. Po ostatnich akcjach Jarosława Kaczyńskiego na polu bitwy na prawicy zostało tylko 3 zawodników: PiS, KNP i Ruch Narodowy. Tak klarownej prawicowej sceny politycznej nie mieliśmy od dawna.

Fot: BotaConsejoCC BY-SA 3.0

Kaczyński zapewne wiedział, że by zdobyć władzę musi podążać drogą Viktora Orbana, a ten od 15 lat zbiera skutecznie prawicę. Zostali mu tylko narodowi populiści z Jobbika (połączenie KNP i RN). Dlatego prezes wbrew wcześniejszym zwyczajom nie zarzucił negocjacji z ziobrystami&gowinowcami i zawarł z nimi porozumienie. Z prasowych plotek wynika, że PiS oddał każdej z tych partii 5 proc. przyszłych korzyści: po 10 biorących miejsc na listach i po 5 miejsc w wyborach do Senatu.

Czy coś więcej? Zapewne nie. Kaczyński oddał już 41 ósmych miejsc Prawicy Rzeczypospolitej. Sądzę, że raczej nie mają szans na mandat (Stronnictwo Piast w podobnym porozumieniu w 2006 r. nie zdobyło żadnego mandatu). Przy bardzo dobrym wyniku PiS 3 posłów (Warszawa, Świętokrzyskie i któryś okręg w Małopolsce) to szczyt możliwości. Do tego dochodzi Smirnow i mnóstwo mniejszych organizacji. Z partii Stronnictwo Piast zapewne dostanie kilka miejsc na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu, mandat może zdobyć tylko Podkański. Na więcej aparat PiS się nie zgodzi. Łącznie Kaczyński oddał planktonowi ok 15-20% mandatów, tyle ile ma sherry.

15 miejsc zarezerwowanych dla SP obejmą posłowie i b. eurodeputowani. Większą swobodę ma Jarosław Gowin, on musi dać miejsca 3 posłom, 3 byłym eurodeputowanym i 1 senatorowi. Zapewne miejsca dostaną też: Krystyna Iglicka-Okólska, Elżbieta Jakubiak, Paweł Poncyljusz i kilku SKL-owców, w tym Marek Zagórski.

Taka konstrukcja polityczna ma wiele zalet dla Kaczyńskiego. Najważniejsza to szachowanie o. Rydzyka, który nie ma teraz kogo popierać. KNP jest za daleko, a RN za radykalne. Druga to podporządkowanie sobie większej części prawicy. Trzecie, całkowite uzależnienie SP i PR. Wydaje się pewne, że po wyborach obie partie, mimo że wprowadzą razem kilkunastu parlamentarzystów, zostaną satelitami PiS. SP zapewne zostanie szybko zjedzone i ok. 2016 r. wróci do macierzy. Z PR będzie trudniej, ale partia ta po nieudanych eurowyborach i po związaniu się z PiS karleje. Nie ma już impetu, poparcie spadło o połowę, a część działaczy uciekło. Po wyborach z PR może pozostać wydmuszka z kilkoma posłami.

Paradoksalnie największe szanse na utrzymanie niezależności ma najsłabsze ogniwo koalicji PiS - Prawica Rzeczypospolitej. Dzięki swojemu wyrazistemu programowi odróżnia się od PiS, co pozwala zachować integralność partii.

PLANKTONOWI KANDYDACI W EUROWYBORACH

FACEBOOKOWY PROFIL BLOGA

SPIS PARTII

 



środa, 16 lipca 2014

Tapeciarnia.plWracam po dłuższej przerwie spowodowanej ślubem. W ciągu ostatnich dwóch tygodni wiele się wydarzyło, ale do przełomu na scenie politycznej. PO wciąż jest silna słabością opozycji, a ta na razie nie potrafi się zjednoczyć.

Zjazd zjednoczeniowy prawicy moim zdaniem był farsą. Tak naprawdę jedyną nowością jest powrót Jacka Kurskiego. Jeśli wierzyć, że jest tak dobrym PR-owcem, jak o nim mówić, to rzeczywiście jest wzmocnienie PiS. Gabriel Janowski, czy PSL Piast to zgrane karty, a obecność wiceszefów PRJG i SPZZ to moim zdaniem tylko sygnał od tych partii, że nadal są zainteresowani sojuszem. Nic więcej. Mamy więc nadal rozbitą prawicę.

Dlaczego się nie udało? Moim zdaniem prawda jest banalna: plankton za dużo chciał, PiS za mało chciał dać. Z tego, co czytałem Gowin kombinował z koalicyjnym komitetem wyborczym, co dałoby jego partii prawną gwarancję kasy i miejsc na listach, z kolei jak pisze "GW" ziobryści zażądali 16 z 80 jedynek w wyborach do sejmików i 4. miejsc w wyborach parlamentarnych.

Gdyby PiS się zgodził, to w przypadku gowinowców zapewniłby im byt na 4 lata i straciłby jakąkolwiek kontrole nad nimi. Mogliby spokojnie odjeść z sojuszu i żywić się przez następne 4 lata dotacjami szukając nowych szans. Bardzo wygodna pozycja. Z kolei warunki ziobrystów są niewspółmierne z ich wkładem. Żądają 20 proc. z puli miejsc biorących. Gdyby porównywać siłę wynikiem eurowyborów, to mogłoby być to najwyżej 12 proc., a sondaże - 7 proc.

PiS walczy w negocjacjach o dwie rzeczy: ubezwłasnowolnienie mniejszych partii, by tworzyły zwarty blok i zaspokojenie ambicji struktur. Dlatego plankton nie będzie mógł liczyć na koalicję, czy wiele biorących miejsc. Moim zdaniem w wyborach parlamentarnych gowinowcy i ziobryści mogliby liczyć na po 5 biorących miejsc + kilka dla mniejszych partii, to maks. No i kandydatów na listach może z 40-50 z obu partii. Najlepiej tylko obecnie posłowie i liderzy.

Na razie czekamy. Projekt jednoczenia prawicy się nie zakończył. Zapewne kolejne rundy rozmów odbędą się przed wyborami samorządowymi i po nich. Wpływ na negocjacje będą miały rezultaty wyborów uzupełniających do Senatu. PiS musi wszędzie wygrać, by zachować status quo. Plankton musi się jak najlepiej pokazać. Jeśli zabierze głosy potrzebne do zwycięstwa PiS, a senatorami zostaną albo lewicowcy, albo politycy koalicji PiS będzie pokorniejszy w negocjacjach.

Co do samoobrony planktonu, czyli Sprawiedliwej Polski to dobry ruch. Konsoliduje ich ze sobą, a wspólna lista w wyborach samorządowych - zwłaszcza w Małopolsce i na Podkarpaciu może dać dobre rezultaty. Tutaj jest jednak warunek - muszą chcieć ze sobą współpracować, muszą to robić systemowo oraz nie mogą się wycofać w najbliższym czasie. Wyjdzie bowiem, jak z LiS-em z 2007 roku.

 

PLANKTONOWI KANDYDACI W EUROWYBORACH

FACEBOOKOWY PROFIL BLOGA

SPIS PARTII

 



poniedziałek, 07 lipca 2014

Pisanie na przekór i walka z oczywistością, mimo że stało się sposobem na zaistnienie w internecie, nie jest dla mnie metoda godną poważnego blogera. Dziś jednak muszą pójść pod prąd i oprzeć się fali pesymizmu, która obmywa wszystkie komentarze nt. zjednoczenia prawicy. Opinie ws. jednoczenie prawicy dzielą się na takie, które stwierdzają, że się nie uda i takie, które pokazują, że to klęska planktonu. Ja uważam inaczej.

Po pierwsze i co najważniejsze Solidarna Polska całkowicie i Polska Razem prawie na pewno nie mają szans na istnienie bez pomocy PiS-u. Z PO się nie zwiążą, PSL nic im nie może zaoferować, JKM idzie sam, a na samodzielność nie mogą liczyć. Partie po porażce eurowyborczej nie mają środków, ludzi i sił na walkę w kolejnych wyborach. Sojusz z PiS, jakikolwiek daje jakąś nadzieję przetrwania.

Tutaj pojawiają się sugestie, że partie te zostaną zjedzone. Najpewniej tak, choć niekoniecznie. Przykład Prawicy Rzeczypospolitej, która pozostała samodzielna jest budujący, choć to zupełnie inny przypadek niż Ziobro, czy Gowin. Mogą więc przetrwać. Z drugiej strony, jak nie wejdą w alians z PiS-em to i tak uwiędną. Jest to jednak gorsza alternatywa niż wchłonięcie przez PiS. Ktoś na powierzchni politycznego morza się uchowa.

W końcu nawet po wchłonięciu ich środowiska mogą pozostać w miarę samodzielnie. Liberałowie z UW, czy mazgaje z PiS, pokazują, że można zachować tożsamość nawet po wielu latach bytności w wielkiej formacji. Za kilka lat mogą sprawić niespodziankę.

To wszystko zalety od strony planktonu, a jak jest z PiS? Partia ta zapewne wygra wybory za rok, ale stara się zdobyć bezwzględną większość. Do tego potrzebuje głosów całej prawicy, niepodzielonej. Z Ruchem Narodowym i KNP nie zwiążą się, trzeba więc wszystko inne wyczyścić. A dziś to tylko SP i PR.

Plankton prawicowy zabrał PiS w 2007 r. 2,8 proc. (ok. 10 mandatów), w 2009 r. ok. 5,5 proc. (2 euromandaty), w 2011 r. 2,5 proc. (ok. 8 mandatów), w 2014 r. ponad 7 proc. (3-4 mandaty). W wyborach parlamentarnych brakujące mandaty uniemożliwiłyby koalicji zdobycie większości. W 2009 r. PO zapewne nie zgarnęłaby połowy euromandatów, a w tym roku PiS mógłby z ogromną przewagą wygrać eurowybory. Oczywiście zakładam przepływ elektoratów.

PiS musi uzyskać głosy centrum i pogłębić swój elektorat na prawicy. Tylko wtedy może uzyskać wynik, który zapewni mu większość. Z samodzielnymi gowinowcami i ziobrystami, jest to niemożliwe.

Na koniec warto też spojrzeć na Węgry. Orban zbudował potęgę Fideszu nie tylko na masowym ruchu społecznym, konsekwencji, czy budowie imperium wokół partii. Przede wszystkim wchłonął konkurencję na prawicy. PiS do tej pory pożarł lub nadgryzł już tuzin partii, teraz musi wchłonąć kolejne 2.

Reasumując. Jednoczenie prawicy jest dla wszystkich jej aktorów korzystne. Mniejszym partiom zapewnia życie po klęsce, a PiS-owi daje nadzieję na samodzielne rządy. Innego wyjścia dla nich nie ma, to jedyna logiczna droga postępowania. Niestety u nas w polityce często podejmuje się nielogiczne decyzje.

PLANKTONOWI KANDYDACI W EUROWYBORACH

FACEBOOKOWY PROFIL BLOGA

SPIS PARTII

 



wtorek, 01 lipca 2014

Dwa komunikaty partyjne na początek. Partia Kobiet ogłosiła, że w wyborach parlamentarnych wystartuje samodzielnie. Nie wierzę, że jest tam aż tyle działaczy, by zapełnić listy. Ciekawe też, co na to Zieloni. Natomiast w wyborach samorządowych będą startować w sojuszach. Dodatkowo partia chce również zmienić nazwę. Chociaż obecna jest ich najmocniejszym atutem, bo choć trochę jest rozpoznawalna.

Z kolei Stronnictwo Demokratyczne uznało wybory do europarlamentu za nieudane. Zarząd Główny partii postanowił, że partia wystartuje w wyborach samorządowych wraz z sojuszniczymi partiami i obywatelami. Zapowiada się więc koalicja z Demokratami i komitetami pokroju Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej.

Co do wyborów uzupełniających w 3 okręgach senatorskich to w każdym z nich wystartuje kandydat Ruchu Narodowego: Krzysztof Bosak - Mazowsze, Jacek Lanuszny - Śląsk oraz Marian Kowalski - województwo świętokrzyskie. W tym ostatnim okręgu z list KNP wystartuje Jacek Wójcicki, szef struktur Kongresu Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego w Ostrowcu Świętokrzyskim. O innych planktonowych kandydatach na razie nie słychać.



PLANKTONOWI KANDYDACI W EUROWYBORACH

FACEBOOKOWY PROFIL BLOGA

SPIS PARTII

 



piątek, 27 czerwca 2014

Anna GrodzkaTego się chyba nikt nie spodziewał. Oprócz Zielonych. Do ich partii dołączyła Anna Grodzka, która w ten sposób została pierwszą posłanką Zielonych w parlamencie. Byli wcześniej radni, był zielony działacz i 4-krotny poseł Radosław Gawlik, ale sama partia Zieloni nigdy nie wywalczyła mandatu. Próbowali z SLD, próbowali z SdPl, a udało się przejąć parlamentarzystkę Twojego Ruch. Gratuluję bardzo tej partii!

Moim zdaniem w Twoim Ruchu jest też kilku innych posłów, którzy mogliby podążyć drogą Grodzkiej, choćby Robert Biedroń, czy Wanda Nowicka. Będzie im lepiej wśród Zielonych niż u Palikota. Z drugiej strony TR się sypie. Posłowie, jak Piątak odchodzą powoli, a wraz ze zbliżającymi się wyborami ten strumień może się jeszcze powiększyć.

A dla Zielonych to może być dobry przyczółek w Sejmie i w wielkiej politycy. Na pewno powiększa szansę na samodzielny start w wyborach parlamentarnych w przyszłym roku, a przynajmniej daje lepszą kartę przetargową w kontaktach z większymi partiami.

PLANKTONOWI KANDYDACI W EUROWYBORACH

FACEBOOKOWY PROFIL BLOGA

SPIS PARTII

 



Tagi: Zieloni
15:59, planktonpolityczny
Link Komentarze (40) »
wtorek, 24 czerwca 2014

No to zapowiada się nam, że Nowa Prawica nie tylko wejdzie za rok do Sejmu, ale i być może razem z PiS zacznie rządzić. To by się wtedy działo. Według dzisiejszego sondażu (ale po aferze taśmowej, w wakacje itp.) KNP na 10 proc. i razem z 31-proc. PiS mają prawie 240 mandatów. Korwin-Mikke tego nie wyklucza, chociaż jego warunkiem byłaby wolna ręka ws. gospodarczych.

Koalicja

Patrząc na proporcje, KNP mogło by liczyć na 3-4 ministerstwa. PiS na pewno nie oddałoby niczego z wielkiej 5 "MON, MSZ, MSW, MF, MRR". KNP mogłoby liczyć zapewne na Gospodarkę, Administracje i Cyfryzacje, może Pracę i Opiekę Społeczną, może Sport, może Edukacje, może Ochronę Środowiska. Być może PiS wykroi dla nich jakieś inne ministerstwa, jak to robiło dla LPR.

Pytanie też, czy KNP ma odpowiednie kadry. Może załapać się sam JKM, chociaż on może uznać, że jest za stary. Może Wilk, może Żółtek, może sam Wipler. Ja jednak stawiałbym na jakiś ekspertów. Paradoksem by było, jakby JKM zainstalował do rządu PiS... Balcerowicza. Wierzę, że jest do tego zdolny.

Być może jednak PiS zdobędzie większość. Musi jednak poszerzyć elektorat. Temu ma służyć kolejny krok w "jednoczeniu" prawicy, czyli rzekomy klub SP-PR. Taki klub pozwoli ziobrystom zachować przywileje, stworzy wehikuł dla uciekających posłów i pozwoli PiS lepiej kontrolować nowe przystawki. Z drugiej jednak strony obecność Ziobry zapewne odstraszy posłów PO do wstępowania do nowego klubu.

PLANKTONOWI KANDYDACI W EUROWYBORACH

FACEBOOKOWY PROFIL BLOGA

SPIS PARTII

 



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 126
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...